
Udało się! Po długich rozważaniach zaryzykowałam: moje pierwsze w życiu własnoręcznie upieczone muffiny. Rezultat – zadowalający. I to nie tylko w wymiarze estetycznym. Co bardzo istotne, są to muffiny przyrządzone prawie (choć niby prawie robi różnicę…) ze zdrowych składników, a konkretnie: na bazie otrębów i mąki razowej. Zamiast tradycyjnego tłuszczu – oliwa, a połowa cukru zastąpiona miodem. Nie mogło się też obyć bez czegoś grubszego na ząb, co będzie nam przyjemnie urozmaicać konsumpcję wrażeniami smakowymi i ciekawymi fakturami – dodałam rodzynki i siekane migdały. Z uwagi na mój pobyt zagranicą nie zakupiłam specjalnej formy na muffiny, co, jak wyczytałam, jest jedynym sposobem na zapewnienie muffinom ich charakterystycznego kształtu – babeczki z czapą (to moje, jak można się domyślić, mało pewnie profesjonalne określenie). Przeczytałam też na pewnym niemieckim forum, że najlepsze są formy silikonowe, których nie trzeba natłuszczać – sprawdzę to po powrocie do Polski! No i właśnie, nie mam formy, więc kupiłam jedynie papierowe foremki, w żargonie kulinarnym zwane (jak się dziś dowiedziałam) papilotkami. Muffinki wyszły nieco spłaszczone i rozlazłe, ale nie jest źle.
Czas przejść do rzeczy – podaję składniki:
Szklanka mleka
1/3 szklanki oliwy
Dwa jaja
Cukier waniliowy
¾ szklanki miodu lub cukru
Duża garść rodzynek
Migdały
2 szklanki otrąb pszennych
Szklanka mąki razowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta soli
Suche składniki wymieszać w jednej misie, mokre zaś w drugiej (w razie wątpliwości wyjaśniam, że zaliczamy do nich jaja, oliwę i mleko). Obie masy połączyć i nakładać do papilotek za pomocą łyżki. Piec dobre 20 minut w nagrzanym do 200ºC piekarniku.
A potem.. jako że to już wieczór, ładnie odkładamy muffiny w bezpieczne (sic!) miejsce i kładziemy się spać. A rano jak cudownie będzie się wstawało na myśl o muffinowym śniadaniu. Nie ma to jak pożywny posiłek przed wycieczką rowerową! No, może ta kawa z ciepłym mlekiem średnio zdrowa, ale za to jaka pyszna!
I nie mogłabym zapomnieć dodać, kto mnie zainspirował, a raczej czyj przepis i smakowite zdjęcia. Otóż chodzi o niejaką Panią Arabeskę: http://arabeskawaniliowa.blogspot.com/2009/04/muffiny-z-otrebami-i-rodzynkami-raisin.html - której niniejszym dziękuję za propagowanie pieczenia muffinów!


















